My, dzieci popełniamy błędy. Chciałabyśmy wam opowiedzieć o przygodzie, która przydarzyła się naszemu koledze Antkowi.
Na lekcji przyrody pani pytała po kolei dzieci, jakie mają zwierzątka domowe. Po klasowej dyskusji okazało się, że tylko Antek nie ma żadnego. Było mu z tego powodu niezmiernie przykro. Do domu wrócił osowiały. Rodzice zauważyli jego niezmiernie smutną minę i zapytali cóż takiego się wydarzyło. Antek zaczął się żalić na brak przyjaciela w postaci psa. Rodzice byli zaskoczeni, że Antek tak nagle poprosił o zwierzątko, byli na to nieprzygotowani. Proponowali mu rybki, ale Antek z natury jest nieugięty i postawił na swoim. Rodzice tłumaczyli, że pies to obowiązek, że nie mają dużego podwórka, więc codzienne spacery z pupilem będą konieczne. Rodzice próbowali wytłumaczyć Antkowi, fakt odpowiedzialności za psa, przytaczając wiele argumentów z podjęcia tak ważnej decyzji, jaką jest zakup psa. Nic to jednak nie dało.
Po wyczerpującej rozmowie rodzice, mimo swoich zastrzeżeń, przystali na prośbę Antka. Uzgodnili, że psem będzie zajmował się wyłącznie Antek, że to on będzie wyprowadzał codziennie psa, karmił go, zajmie się odpowiednim wychowaniem i tresurą, bo przecież pies nie może skakać na gości.
Można sobie wyobrazić jak Antek cieszył się, że będzie miał psa. Pojechali do schroniska. Szukali psa cichego, spokojnego i przyjacielskiego. Całej rodzinie przypadł do gustu mały szczeniaczek w typie labladora. To on chwycił Antka najbardziej za serce, swoim ślicznymi czarnymi jak węgiel oczkami pełnymi nadziei. Rodzina zadecydowała wziąć właśnie tego. Pies dostał zaszczytne imię Reks, co po łacinie znaczy „Król”.
Przez pierwsze dwa tygodnie Reksiowi wystarczało podwórko (spacerów nie było), zresztą i tak przez cały czas spał w korytarzu, jak to szczeniak. Wysypiał się w dzień, a gdy wszyscy domownicy wieczorem szli spać on zaczynał swoje harce. Antek musiał go uspokajać, co niejednokrotnie trwało nawet godzinę. Później pies zasypiał, umożliwiając zaśnięcie Antkowi.
W miarę jak szczeniak rósł, mieszkanie stawało się zbyt małe dla pupila. Spacery były konieczne. Antek z psem spędzał godzinę na dworze i pół godziny w domu. Wytrwale za swoje kieszonkowe kupował karmę. Rodzice zwracali chłopcu uwagę, że pies hałasuje i piszczy. Antek cierpliwie znosił niezadowolenia rodziców. Chłopiec musiał znaleźć czas na psa i na naukę, o komputerze nie było mowy! Spotkania z kolegami też zeszły na dalszy plan. Nie można jednak dziwić się, że planował pozbyć się obowiązków, tłumacząc zaniedbania zmęczeniem i brakiem czasu. Mama wymówek nie uznawała. Antek musiał wychodzić z psem na dwór, coraz bardziej zniechęcał się do opieki nad Reksiem. Szczerze mówiąc Antek miał dosyć Reksa. Nie powiedział tego rodzicom wprost, robił wszystko, żeby ich też do psa zniechęcić. Porysował szafę i wmawiał rodzicom, że to sprawka psiaka. Rodzice twierdzili, że pies jest pełen energii, a wina leży po stronie syna.
Pewnego dnia podczas rutynowego piątkowego spaceru, Antek spotkał swoich kolegów. Szli oni do parku. Postanowił im towarzyszyć. Wszyscy z niesamowitą szybkością biegli, Antek biegł ostatni, gdyż pies na smyczy znacznie go opóźniał, przystawał i wąchał ziemię. Bez zastanawiania spuścił Reksa ze smyczy. Gdy już dobiegł do parku zaczął wołać Reksa po imieniu, ale nikt się nie pojawiał, próbował kilkakrotnie, znowu cisza.
Wrócił do domu smutny. Wszystko dokładnie opowiedział rodzicom, ze szczegółami swych wcześniejszych grzeszków. Zrozumiał, że źle się zachował. Teraz było mu tym bardziej przykro, iż przez niego jego czworonogi przyjaciel może być w tarapatach.
Rodzice ze stoickim spokojem przyjęli wiadomość o uczynkach ich syna. Podjęli kroki, by odszukać Reksa. Zadzwonili do okolicznych znajomych z nadzieją, iż może ktoś z nich widział ich czworonoga. Informacje były niepomyślne. Nikt Reksa nie widział. Antek w międzyczasie napisał i rozwiesił ogłoszenia o zaginięciu psa. Wszyscy domownicy wzięli aktywny udział w akcji poszukiwawczej, lecz bez powodzenia.
Antek z każdym dniem coraz bardziej tęsknił za psem. W jego sercu rodziło się ogromne poczucie winy, tęsknota za przyjacielem rozdzierała jego serce. Bardzo mocno brakowało mu Reksiowego skiełczenia, merdania ogonem i przymilania się do ludzi. Żałował, że nie doceniał przyjaźni z Reksem. Gdyby tylko potrafił cofnąć czas…. Ta myśl kłębiła mu się codziennie wielokrotnie w głowie. Gdyby teraz jego przyjaciel był z nim, chłopiec wiedział na pewno, iż by go pogłaskał, pochwalił za prawidłowo wykonaną komendę… Antek rozstanie z psem przeżywał bardziej niż rodzice. Przepraszał i obiecał, że od tej pory wszystko, co dotyczy psa zmieni się na lepsze. Ze szczerymi łzami w oczach wyznał, że jego największym marzeniem jest to, żeby Reksio się odnalazł.
Spełniło się ono już wkrótce. Ach! Jaka była radość Antka, kiedy pies sam wrócił do domu. Może trochę wychudzony i pobrudzony błotem, ale to nie miało znaczenia. Antek spełnił swoje przyrzeczenie i od tej pory z ochotą poświęcał psu znacznie więcej czasu. Rodzice również odetchnęli z ulgą. Myślimy, że żaden pies nie miał tak szczęśliwych domowników jak Reks.
Ta opowieść pokazuje, że wolno popełniać nam błędy, ale na tych błędach musimy się uczyć. Podstawowym błędem Antka było zlekceważenie przestróg rodziców dotyczących odpowiedzialności płynącej z zakupu psa. Chłopiec poniósł konsekwencje swego czynu. Nauczył się, że każdą decyzję trzeba przemyśleć i rozważyć. Drugim błędem, jaki Antek uświadomił sobie po przeżyciu całej historii, było spuszczenie psa ze smyczy. Jesteśmy jednak pewne, że nie zrobi tego drugi raz.
Wzorowym zachowaniem Antka było przyznanie się do błędu. W przykrej historii z Reksem, największe wsparcie i wyrozumiałość okazali chłopcu rodzice, wspierali syna w sytuacjach bardzo dla niego trudnych, byli wyrozumiali, pozwalali mu na własne decyzje, nie zawsze słuszne, ale myślimy, że mieli świadomość, iż nauczy się on właściwie postępować ucząc się na własnych błędach. Pamiętajmy, że robiąc błędy eksperymentujemy i uczymy się. Nie ma człowieka idealnego, więc nie wymagajmy od siebie perfekcji.
Autorzy: Justyna Grębska, Milena Sas, Aleksandra Strączyńska, Szkoła Podstawowa im. Jana Antoniego Grabowskiego w Nowym Dworze








