Warto walczyć do końca

Tak było i tym razem, ale zaczynam od początku. Tenisa stołowego pokochałem gdy pierwszy raz ujrzałem zawodników grających w „ping-ponga”. Było to sześć lat temu. Poszedłem z siostrą pooglądać zawody sportowe i tam zauroczył mnie ten sport. Bardzo chciałem zacząć trening. Rodzice zgodzili się bez wahania i już tydzień po tym jak ujrzałem tenisistów mogłem sam odkrywać uroki tego sportu. Na treningi chodziłem codziennie, chciałem być najlepszy. Gdy opanowałem technikę tego sportu, trener zabrał mnie na zawody. Na początku musiałem nauczyć się przegrywać z zawodnikami, którzy byli lepsi ode mnie. Następnie nauczyłem się zdrowej rywalizacji. W końcu odkryłem radość z wygranych. Tak mijały lata. W ubiegłe wakacje trener przedstawił mi propozycję wyjazdu na zawody sportowe, ale w zawodach mogły startować tylko duble. Zgodziłem się i wybrałem swojego kompana. Bardzo pragnąłem wygrać. Razem z Maćkiem trenowaliśmy od świtu do nocy. Wiedziałem, że to się opłaci. Gdy nadszedł dzień wyjazdu na turniej zadzwonił 
Maciek i powiedział, że jest chory i nie pojedzie na zawody. Było mi bardzo smutno i przykro. Skontaktowałem się z trenerem, a ten obiecał poszukać mi pary. Na drugi dzień dowiedziałem się, że będę grał z dziewczyną! Pomyślałem: „NIGDY!”. Trener zapewniał, że Ola jest bardzo dobrą zawodniczką, ale ja uparłem się i nie wystąpiłem w tych zawodach. Okazało się, że Ola zagrała z koleżanką i wygrała ten mecz.

Bardzo żałuję, że się poddałem i nie walczyłem do końca. Ta historia była moją porażką, ale nauczyła mnie tego, że o swoje zawsze trzeba walczyć do końca, nawet jeśli coś nie idzie po naszej myśli.

Autor: Michał Fiedziuk, Szkoła Podstawowa nr 2 w Krośnie Odrzańskim

Poprzednie tematy
Twój czas jestem soba 20_lat_prawypanel Na temat

Konferencja w Katowicach: katowice_small


Uczniowska debata:

Zobacz fotoblog:


Zobacz nasz film: film

Zobacz filmy UNICEF: Prawo do Wypoczynku UNICEF


Tu znajdziesz pomoc



Gadzety