Kłamstwo nie ma długich nóg

Nazajutrz razem z moimi przyjaciółmi uciekliśmy z lekcji. Nie widzieliśmy sensu w nudzeniu się na chemii, matematyce czy geografii. Poszliśmy do domu Patryka. Zrobiliśmy małą imprezę, bawiliśmy się tak świetnie, że obiecaliśmy sobie powtórkę. Na wagary chodziliśmy ponad tydzień. I pewnie chodzilibyśmy dłużej, gdyby nie pewna sytuacja, która miała miejsce w Częstochowie. Pojechaliśmy tam pociągiem. Kiedy byliśmy już na miejscu, szybko pobiegliśmy do parku. Cieszyłam się tym, że mam przyjaciół, którzy mnie w końcu zaakceptowali. Wcześniej miałam problemy ze znalezieniem osób, które by mnie polubiły. Jednak sielanka zakończyła się, gdy Ania wyjęła z plecaka papierosy. Na ustach wszystkich pojawił się uśmiech, tylko ja posmutniałam. Bałam się odmówić, żeby mnie nie wyśmiano. Nie wiedziałam, czy postąpić w zgodzie ze swoim sumieniem czy też ulec kolegom. Kiedy Bartek wyciągnął w moją stronę rękę z paczką papierosów, wszyscy spojrzeli na mnie, jak gdyby ode mnie zależało to, czy wagary się udadzą. Spanikowałam i usiadłam na ławce, nic nie mówiąc.

Wtedy podeszła do mnie moja najlepsza przyjaciółka Kasia i zaczęła mnie przekonywać. W końcu zgodziłam się. Nagle zauważyliśmy straż miejską biegnącą w naszym kierunku. Szybko uciekliśmy schować się za dużym krzakiem koło fontanny. Po dziesięciu minutach stwierdziliśmy, że możemy już spokojnie wyjść z ukrycia. To była zła decyzja. Tuż obok stało dwóch strażników miejskich. Nie było już drogi ucieczki. Kazano nam wsiąść do samochodu i zawieziono do szkoły. Tam odbyła się nieprzyjemna rozmowa z panem dyrektorem. Jednak nie pamiętam niczego, co było dalej, bo zemdlałam.

Ocknęłam się już w szpitalu. Obok mnie siedziała moja mama. Miała całą twarz we łzach. Nigdy nie zapomnę jej spojrzenia. Była zła, a jednak zatroskana. Nie wiedziałam, co jej powiedzieć, jak usprawiedliwić to wszystko, co robiłam. Jak wytłumaczyć, że okłamywałam ją nie chodząc do szkoły. Powiedziałam tylko przepraszam. Ale niestety, straciłam jej bezgraniczne zaufanie. Wtedy na salę wszedł lekarz i powiedział, że jestem chora na anemię. Leżałam w szpitalu przez tydzień. Po wyjściu już nic nie było takie samo. Chodziłam do innej szkoły, straciłam kontakt z przyjaciółmi. Jednak najgorsze było to, jak patrzyła na mnie moja mama. Nie było już w jej oczach tyle radości, co kiedyś. Zamiast szczęścia widziałam tylko smutek.

Dziś rozumiem, jak wielki błąd popełniłam. Nie cierpiałam tylko ja, ale również moja rodzina. Jednak dzięki temu nauczyłam się być szczera, mówić o swoich problemach. Zrozumiałam również, że nie warto kłamać. To nigdy się nie udaje, a przez to ranimy najbliższych. Każdy człowiek ma prawo popełniać błędy. Trzeba jednak wyciągnąć odpowiednie wnioski, które będą przestrogą na dalsze życie.

Autor: Monika Stępień, klasa 2c, Zespół Szkolno – Gimnazjalny numer 4 w Radomsku.

Poprzednie tematy
Twój czas jestem soba 20_lat_prawypanel Na temat

Konferencja w Katowicach: katowice_small


Uczniowska debata:

Zobacz fotoblog:


Zobacz nasz film: film

Zobacz filmy UNICEF: Prawo do Wypoczynku UNICEF


Tu znajdziesz pomoc



Gadzety