Wszyscy zawodnicy zebrali się przed szkołą, żeby autokarem dojechać do pobliskiego miasteczka. Gdy przyjechał autokar szybko zajęliśmy miejsca. Ja usiadłem obok Bartka, który jest bardzo miłym kolegą. Tak bardzo pochłonęła nas rozmowa, że nie zauważyliśmy jak szybko minął czas i byliśmy na miejscu. Gdy weszliśmy do środka zobaczyliśmy wielką halę sportową. Bardzo nam się tu spodobało. Było bardzo dużo dzieci z innych szkół, gdyż kilkanaście drużyn miało brać udział w tych rozgrywkach.
Kibicowaliśmy młodym piłkarzom. Wreszcie nadeszła chwila na nas. Wszyscy bardzo się denerwowaliśmy, gdy zaczął się mecz, ponieważ, chcieliśmy zająć przynajmniej trzecie miejsce. Wreszcie wzięliśmy się w garść jak drużyna i rozkręciliśmy się. Gra była bardzo zacięta. Mieliśmy ogromną radość, gdy Maciek strzelił gola, lecz po chwili nasi przeciwnicy oddali nam za to dwa. Bartek tak bardzo się stresował, że przez pomyłkę strzelił gola do naszej bramki. Tak zakończyła się pierwsza połowa meczu.
Gdy poszliśmy na mały odpoczynek, nikt nie odzywał się do Bartka, który bardzo przeżywał swój błąd. Jednemu z chłopców drużyny puściły nerwy i zaczął krzyczeć na Bartka, używając niestosownych słów. Bartek nie miał siły się odezwać, siedział na ławce ze spuszczoną głową, a po policzkach spływały mu łzy.
W tym momencie nadszedł nasz trener i z poważną miną powiedział:
- Nie spodziewałem się tego po was chłopcy. Bardzo mnie zawiedliście. Jak możecie tak traktować kolegę! Jest takim samym chłopcem jak każdy z was i on też ma prawo do błędu.
Chłopcy spuścili głowy i ja sam poczułem się bardzo zawstydzony, że o tym nie pomyślałem. Zaczęła się druga połowa meczu. Słowa trenera dodały Bartkowi odwagi.
Wydarzyło się coś niesamowitego, Bartek okazał się wspaniałym zawodnikiem. Zaczął strzelać gole jeden za drugim. Bartek został królem strzelców i wygraliśmy 8:2. Tym sposobem zdobyliśmy pierwsze miejsce i piękny puchar. Chłopcy z radością podrzucali zwycięzcę do góry i przepraszali go za niestosowne zachowanie.
Uważam, że każdy ma prawo do błędu. Wielkim darem jest przyznać się do błędu i mieć odwagę ponieść konsekwencje swego czynu. Ten mecz nauczył mnie i moich kolegów, iż jesteśmy drużyną, która powinna być dla siebie nawzajem wsparciem. Nauczmy się wybaczać błędy, wyciągać z nich wnioski i być dla siebie bratem. Pamiętajmy, że i my możemy znaleźć się w podobnej sytuacji, a wtedy nie chcielibyśmy zostać potraktowani tak jak mój przyjaciel Bartek. Któż nie popełnia w życiu błędów…Tylko ten, który nic nie robi.
Autor: Kamil Mikulski klasa IV. Szkoła Podstawowa im. Jana Antoniego Grabowskiego w Nowym Dworze.









