Żyjemy beztrosko

Dzieci i ryby głosu nie mają – to powiedze­nie obow­iązy­wało do 1 połowy XX w., kiedy to dzieci nie miały żadnych praw. Wszys­tkie decyzje pode­j­mowali za nich rodz­ice, bez zapy­ta­nia ich o zdanie. Wiele zmieniło się w 1989 roku, gdy uch­walono Kon­wencję o prawach dziecka, na mocy której przyz­nano dzieciom prawa oso­biste, soc­jalne i kul­tur­alne. Wiele kra­jów (w tym Pol­ska) raty­fikowało Kon­wencję. Po jej przyję­ciu popraw­iła się sytu­acja społeczna dzieci, wszys­tkie mogły chodzić do szkoły (bezpłat­nie), swo­bod­nie wyrażać swoje poglądy, rozwi­jać zain­tere­sowa­nia i odpoczy­wać po przyjś­ciu ze szkoły.

Niestety, nie wszys­tkim dzieciom jest tak dobrze. Są jeszcze kraje, które nie raty­fikowały Kon­wencji i nie przestrze­gają pod­sta­wowych praw dziecka. Dzieci nie mają w tych państ­wach żadnych praw oso­bistych, nie mówiąc już o soc­jal­nych, czy kul­tur­al­nych. Dla rodz­iców stanowią źródło dochodów, są zmuszane do ciężkiej pracy od urodzenia. Nie wiedzą co to czas wolny, nauka, czy zabawa. Za najm­niejsze przewinienia są surowo karane. Mimo starań wielu insty­tucji poma­ga­ją­cych dzieciom, sytu­acja dzieci w wielu kra­jach jest nadal dramatyczna.

Często sami narzekamy, że nauczy­ciele nam za dużo zadają do domu i mamy mało czasu wol­nego, ale tak naprawdę, to żyje się nam beztrosko w porów­na­niu z dziećmi, które od świtu do nocy muszą ciężko pracować.

Autor: Katarzyna Stróżykowska, Gim­nazjum Nr 6 Koniecpol

Komen­tarz Rzecznika: To prawda, na świecie wciąż są kraje, w których dzieci zmuszane są do niewol­niczej pracy, żyją na uli­cach, są niedoży­wione, bezkarnie więzione lub sprzedawane do prosty­tucji. Są też kraje, w których prob­lem głodu nie ist­nieje, a dyskusje wokół praw dziecku kon­cen­trują się na posz­erze­niu kat­a­logu już przysługu­ją­cych dzieciom praw. My mamy jeszcze sporo do zro­bi­enia w dziedzinie ochrony praw dziecka, jed­nak na szczęś­cie już nie zal­iczamy się do tej pier­wszej kat­e­gorii państw.