Planowanie z przyszłości

 Planowanie z przyszłości    

 

Autor: oprac. Lucyna Bojarska na podst. D. Elsner, D Oldroyd: “Planowanie z przyszłości”   

16.11.2005.

Im bardziej człowiek ambitny i akty­wny, im więcej chce w życiu osiągnąć lub zdzi­ałać, tym częś­ciej wkręca się w “morder­czy wyś­cig z cza­sem”. Wygry­wają go ci, którzy znają cwane sposoby planowa­nia dzi­ałań. Dziś pokazu­jemy Wam jeden z takich sposobów — ten, który ja lubię najbardziej — “Planowanie z Przyszłości”. Hej, lid­erzy samorządów: jest tam co najm­niej parę rzeczy, które mogą się Wam przydać…

 

Kiedy zamierzamy przeprowadzić jakąś więk­szą akcję (tzn. — więk­szą niż codzi­enne, rutynowe czyn­ności), opra­cowu­jemy w głowie albo na papierze

PLAN

czyli

listę tego, co trzeba zrobić,

 

żeby urzeczy­wist­nić swój pro­jekt. Co spry­t­niejsi każdej takiej czyn­ności przy­porząd­kowują daty -

kiedy to ma być zrobione.

 

To rzeczy­wiś­cie bardzo pomaga bo nie tracimy czasu na roz­pac­zliwe miotanie się: “Co ja teraz miałam zro­bić?!” Nie zżera nas stres. Po prostu — spoglą­damy na plan i… życie staje się prost­sze. A przede wszys­tkim — przyjemniejsze.

Jest jed­nak pewien szkopuł: w finale zawsze się okazuje, że czegoś nie uwzględ­nil­iśmy w naszym planie, o czymś nie pomyśleliśmy, a coś mogłoby się dziać zupełnie inaczej.

Jest na to sposób.

Rewela­cyjny.

Przeze mnie samą wielokrot­nie sprawdzony.

 

Jak to zrobić?

Przy­puśćmy, że chcesz poprawić ocenę z przed­miotu, który nie jest twoją naj­moc­niejszą stroną. Nauczy­ciel zapro­ponował, żebyś przy­go­tował referat.

 

Krok I

Wyobraź sobie, że już osiągnąłeś swój cel. Referat przed­staw­iałeś wartko, jego treść zaciekaw­iła całą klasę. Padają nawet dodatkowe pyta­nia. Nauczy­ciel jest mile zaskoc­zony. Dosta­jesz szóstkę. Pyta, czy możesz podarować szkole pomoce, które przy­go­towałeś, żeby łatwiej było zrozu­mieć to, o czym mówisz — chci­ałby je wyko­rzysty­wać w innych klasach. Na prz­er­wie parę osób chce jeszcze chwilę pogadać. W domu — wszyscy zachwyceni.

 

Krok II

No i właśnie od tego miejsca zacznij planować:

21 maja — POPRAWIŁEM OCENĘ Z GEOGRAFII !!!!!!!

 

20 maja — jestem przy­go­towany do referatu

 

19 maja — skończyłem rysowanie dużych plansz

 

17 maja — skończyłem robi­e­nie makiety

 

14 maja — wymyśliłem, jak przys­tęp­niej wyjaśnić trud­niejsze frag­menty mojego referatu

 

9 maja — opra­cow­ałem treść referatu

 

8 maja — prze­jrza­łem podręcznik i ściągnąłem z inter­netu potrzebne informacje

 

Jeżeli ten plan wydaje Ci się jakiś trochę dzi­waczny, to spróbuj przeczy­tać go od końca — w sumie — niezły, co? Od wielu lat staram się “planować z przyszłości”, bo cho­ciaż za pier­wszym razem było mi trochę trudno (jesteśmy bardzo przyzwycza­jeni do planowa­nia “od początku do końca”) zauważyłam, że w ten sposób osiągam znacznie lep­sze rezul­taty. Wymyślam znacznie fajniejsze rozwiąza­nia. I popeł­niam o wiele mniej błędów (i przeoczeń) w planowa­niu, niż kiedy sto­suję metodę… hm, “klasyczną”.

Nic dzi­wnego. Okazuje się, że jeśli planowanie zaczy­namy od szczegółowego wyobraże­nia sobie sukcesu, jaki osiąg­niemy w finale tego, co mamy zro­bić, nasz mózg wyrywa się z więzów, które nakłada świado­mość braków, trud­ności, ograniczeń, a przede wszys­tkim — sytu­acji wyjś­ciowej — czyli tego, co skła­nia nas do dzi­ała­nia (np. kiep­skie oceny z przed­miotu, który musimy poprawić). Mówiąc wprost: przes­ta­jemy być ograniczeni tym, co jest. Sta­jemy się bardziej twór­czy. Wymyślony sukces dodaje nam skrzy­deł. Ale — co najdzi­wniejsze — lep­iej pracują nawet ośrodki (w mózgu) odpowiedzialne za pamięć, kojarze­nie fak­tów, wymyślanie związków przyczynowo-skutkowych. Czyli to wszys­tko, co nieod­zowne, żeby wymyślić Bardzo Dobry Plan.

 

Krok III

II krok pole­gał na wyobraże­niu sobie, kiedy co będzie już osiąg­nięte, czyli jakie etapy powin­nam mieć już za sobą w konkretne dni. Teraz kolej na uzu­pełnie­nie — trzeba uszczegółowić plan. Planuję, jak osiągnąć poszczególne etapy. Wpisuję to w wolne miejsca na swoim “super-pozytywno-myślowym” planie.

 

Krok IV

Robię, co zaplanowałam.

A jeżeli chcemy zor­ga­ni­zować coś znacznie większego?

Coś, w czym będzie brało udział wiele osób? Na przykład — dużą akcję samorządu uczniowskiego?

 

Krok I

Zas­tanaw­iamy się co właś­ci­wie chcemy tą swoją akcją osiągnąć — co zmienić, do czego ludzi przekonać, co załatwić.

 

[Zobacz Foto­story]

 

PAMIĘTAJ:

Kiedy planu­jemy “od teraz”, mamy w świado­mości przede wszys­tkim te “złe stany rzeczy”, które chcielibyśmy zmienić na lep­sze (np. samorząd planu­jący zro­bi­e­nie ławek na “wybiegu” wokół szkoły, ma w głowie przede wszys­tkim uciążli­wość długiej prz­erwy, kiedy nie ma na czym usiąść) albo wcześniejsze porażki przy podob­nych przed­sięwz­ię­ci­ach (np. aferę, którą skończyła się jedna z dyskotek orga­ni­zowanych przez samorząd, czy nies­maczny tort kupi­ony w ostat­niej chwili na nasze urodziny). I wszys­tkie te niefa­jności tkwiące w naszym mózgu są ciężarem, który bardzo obniża jakość tego, co wymyślimy i co z tego wymyślonego uda nam się wycisnąć.

To zbadane naukowo — ci sami ludzie planu­jąc “z przyszłości”, osią­gają znacznie lep­sze rezul­taty i lep­iej się przy tym bawią, niż planu­jąc “od teraz”.

Zmieniony ( 05.09.2007. )