GOTOWI DO BIEGU, START!
Dla dziecka w Afryce najważniejszy jest start życiowy. Jeżeli pochodzisz z dobrej rodziny, będziesz masz szansę na płatną szkołę, na studia. Jeżeli nie, musisz radzić sobie sam. Młodzież widzi przyszłość na Zachodzie. Chce kopiować trendy ubioru, stylu życia z nadzieją, że to przyniesie im szczęście. W istocie tylko nakręca koniunkturę kiczu, wychodzi fatalnie. Taką młodzież można znaleźć w dużych miastach, najczęściej ośrodkach turystycznych, skąd czerpią wzorce od przyjezdnych.
Wśród dorastającej młodzieży największym problemem jest przestępczość i nadużycia seksualne. Mieszkanie w obszernych dzielnicach slumsów niesie za sobą dużo niebezpieczeństw. Uczennica drugiej klasy podstawówki, Fatuma, przyznała: Życie dla dziewczyny nie jest tu łatwe. Gdy idę sama, mężczyźni zawsze mnie obserwują. Większość z nich zmusza do seksu.
Używki zostały wyeliminowane przez rząd dzięki bardzo restrykcyjnej polityce. Narkotyki są bardzo surowo karane. Przykładowo za przechowywanie marihuany można dostać 10 lat więzienia, a za handel dożywocie i milion szylingów grzywny. Dozwolona jest natomiast mirra, pochodna amfetaminy, która powoduje pobudzenie i zanik apetytu. Żują ją głównie plemiona podczas suszy, żeby oszukać głód oraz kierowcy ciężarówek, przez co powodują dużo wypadków. Mirra to liście rośliny, którą żuje się razem z gumą smakową, żeby zabić gorzki smak łodygi. Całą mieszaninę wypluwa się zazwyczaj na podłogę. Dlatego w części restauracji i barów jej żucie jest zabronione, wiszą nawet specjalne znaki zabraniające żucia mirry. Mirra jest miejscową używką, a w wielu krajach (np. UE, USA, Kanada, Tanzania) jej posiadanie jest niedozwolone, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich grozi za nią nawet śmierć. W Kenii jednak nie stanowi dużego problemu w społeczeństwie, więc jest legalna.
Dużym problemem wśród młodych ludzi nie są też lżejsze używki, typu alkohol czy papierosy. Przyczyna jest jedna: bieda. Mało ludzi stać na uzależnienie. Kiedy przez małą wioskę idzie osoba z papierosem, to potrafi przekazać go napotkanemu na drodze znajomemu. W ten sposób papieros krąży z ust do ust, zanim się wypali. Kenijczycy piją piwo, które uzyskują ze specjalnych owoców drzew, sfermentowanego cukru, bananów, prosa i aromatycznych ziół i korzonków, nazywa się pombe. Mimo tego mocnego, miejscowego specyfiku rynek zdominował tusker, najbardziej znane w Kenii i Tanzanii piwo. Ciekawe, że wynoszenie butelek z baru uważane jest za zwykłą kradzież, a w dobrym zwyczaju jest gromadzić dużo butelek na stole, które potem można odnieść do baru i zostawić na następny dzień.
Ciekawostką jest też, że w Kenii, głównym eksporterze kawy na świecie, bardzo trudno znaleźć kawę w sklepach. Kenijczycy piją głównie herbatę, a raczej mleko z herbatą, tzw. chai. Dla biednych chai i ziemniaki stanowią codzienny zestaw śniadaniowy, będący zresztą jedynym posiłkiem dnia. Śniadanie bogatych przypomina angielskie, czyli tosty i jajecznica na bekonie.
KOBIETOM WSTĘP WZBRONIONY!
Głównym problemem dla młodych Kenijczyków jest brak możliwości rozwoju. Rzecz dotyczy głównie dziewczynek, a potem kobiet o bardzo niskiej pozycji w społeczeństwie. Dziewczyn nie posyła się do szkół ponadpodstawowych, ze strachu, że zajdą w ciążę i przyniosą duży problem rodzinie. - przyznaje chłopak wynajmujący łódkę u wybrzeży Mombasy. - Zresztą na wykształconą dziewczynę dziwnie się patrzy, że jest zbyt samodzielna. Dziwi mnie taki system, bo dziewczyny ogólnie lepiej się uczą i więcej w szkole osiągają. Sytuacja kobiet w Kenii zakorzeniona jest w tradycji.
Od czterdziestu lat o prawa kobiet w Kenii walczy pozarządowa organizacja MYWO. Uczy ona Kenijki czytania, pisania, sposobów planowania rodziny, właściwego odżywiania, a także przeciwstawia się tradycji rytualnego obrzezania. W całym kraju obrzędowi obrzezania poddaje się prawie połowa kobiet, a w plemionach takich jak Kisii czy Masajowie przeważająca część z nich. Kenia jest sygnatariuszem Konwencji Praw Człowieka ONZ, która zabrania tego typu praktyk. Mimo tego są one nadal dozwolone. W miejsce obrzezania organizacje kobiece chcą wprowadzić nowy rytuał inicjacyjny, który nie wiązałby się z okaleczeniem. Ruch się rozwija, ale na razie nie spotyka się z dużą świadomością społeczeństwa, czego dowodem były wybory w 1996 r., gdy głosy walczących o emancypację kobiet nie spotkały się z dużym poparciem.
Kolejnym problemem dla kobiet jest wielożeństwo. Kobietę można kupić za stado owiec lub krów. W miastach nie płaci się już w naturze, lecz w pieniądzu. Młodzi ludzie nie mają okazji się poznać. Ślub ustala się z ojcem, a dziewczyna zostaje jedną z kilku nałożnic.
Taki układ rodzi wiele problemów. Przede wszystkim zazdrość żon. W wiosce masajskiej mężczyzna nie ma swojej chaty. Co noc śpi w innej, będącej własnością jednej z jego żon. To na kobiecie spoczywa obowiązek ulepienia domku z krowich odchodów i odpowiedniego zasuszenia go. Kobiety mają na głowie większość obowiązków. W tradycyjnej wiosce masajskiej kobiety jedzą osobno tylko to, co zostawią im mężczyźni. To sprawia, że wiele kobiet odchodzi od tradycji i wybiera łatwiejszy, nowoczesny styl życia. Zabrałam swoje dzieci i uciekłam z wioski masajskiej. Nie mogłam tego wytrzymać i uważam, że to bardzo niesprawiedliwe dla kobiet. Dziś pracuję po dwanaście godzin dziennie na plantacji i jest mi bardzo ciężko. Ale wolę żyć w ten sposób, niż znosić zasady panujące u Masajów. - mówi Anne z miasteczka Narok.
Pomimo prób emancypacji, kobiety kenijskie są z góry przekreślone przez młodych mężczyzn, którzy myślą o europejskim stylu życia jako sposobie na spełnienie. Dla nich kobiety okutane w chusty i strzeżone przez kulturowe tabu wydają się mało atrakcyjne. Większą atrakcją są przyjezdne turystki, o wiele łatwiej dostępne i często pozbawione zahamowań. Młodzi chłopcy narzekają, że nie mogą poznać swojej przyszłej żony, jeżeli pochodzi z Kenii. Inaczej z turystkami - mogą się z nimi umawiać, swobodnie rozmawiać. Zagraniczna sympatia może też być trampoliną do spełnienia marzeń. Staje się przepustką w świat, która pozwoli wyjechać za Ocean i żyć w lepszych warunkach. Niestety często marzenie o zagranicznej żonie łączy się głównie z oczekiwaniem finansowych profitów i życia na wyższym poziomie.
Dla młodych mieszkańców Kenii, Europa czy Ameryka są mityczną Arkadią, w której wszystko jest proste i beztroskie. Szczytem marzeń, najpewniejszą drogą do szczęścia jest wydostać się ze swojego kraju i wyjechać. Kiedy my, rzekomi mieszkańcy owej Arkadii przyjeżdżamy do ich kraju, pociąga nas prostota życia i piękne krajobrazy. Stanisław Brzozowski napisał: "Obca kultura jest zawsze dla nas światem wyzwolenia duchowego, oderwania się od życia i dlatego ukazuje się ona nam w innem zupełnie świetle niż własna". Zapewne coś w tym jest. I może to jest jedna z przyczyn zaniku tradycyjnych form życia na Czarnym Lądzie. Zapatrzenie w Zachód i zatracanie walorów własnej tradycji ma też wymiar praktyczny. Młodzi Kenijczycy chcą żyć łatwiej. Pytanie, czy to jest najlepsza droga do szczęścia jeszcze na długo pozostanie otwarte.










