Anielski wieczór

Aniel­ski wieczór    

Autor: Lucyna Bojarska   

 

Wielu z nas wydaje się, że żeby zor­ga­ni­zować dużą imprezę dla całej szkoły, to trzeba nad nią pra­cować baaaardzo, bardzo długo. Rzeczy­wiś­cie, są takie rzeczy, których nie da się przeprowadzić “z marszu”. Ale — nie wszys­tkie. Wystar­czy dobrze pomyśleć!

 

Samorząd uczniowski to najczęś­ciej wielka siła — parę setek ludzi! I nawet jeżeli nie wszyscy rzucą się do pracy, to i tak zaan­gażowany będzie cały tłum ludzi. Jeżeli zor­ga­nizu­jemy ich d o b r z e, żeby mio­ta­jąc się przy robo­cie “nie dep­tali po sobie” wza­jem­nie — możemy góry prze­nieść (a co najm­niej urządzić dobrą imprezę).

Nie wierzysz?

Parę lat temu, w cza­sie szkoleń “ŻYRAFY”, lid­erzy samorządów uczniows­kich też nie wierzyli, że pracu­jąc “całą szkołą”, można w ciągu kilku dni przy­go­tować fajną imprezę, na której wszyscy będą się dobrze baw­ili. Udowod­nil­iśmy im. A raczej — oni sami sobie udowod­nili. W szkole­niu brało udział 50 osób. Kilka osób usi­adło i opra­cow­ało sce­nar­iusz imprezy. I rozdzieliło zada­nia dla poszczegól­nych grup. Krótkie omówie­nie i dwie godziny na przy­go­towanie wszys­tkiego od Ado Z. A sama impreza, która nastąpiła po tym “przygotowanku”?

Trwała prawie 4 godziny!

I boki można było zrywać.

A potem była dyskoteka.

I wszyscy byli zadowoleni.

 

Aniel­ska propozycja”

 

Święta już za tydzień. Da się jeszcze coś fajnego przeprowadzić? Myślę, że tak. Właśnie teraz to wbrew pozorom najłatwiejsze. Bo wszys­tko, co jest związane ze świę­tami Bożego Nar­o­dzenia, a szczegól­nie z Wig­ilią, wszyscy mamy bardzo dobrze utr­walone — bo corocznemu “pow­tarza­niu mate­ri­ału” towarzyszą wielkie, pozy­ty­wne emocje.

I można wyko­rzys­tać motyw, który jest teraz bardzo pop­u­larny. Jaki?

Anioły.

Z okazji świąt może­cie zorganizować

 

ANIELSKI WIECZÓR”.

 

 

 

I na prawdę może­cie to zro­bić po prostu w kilka dni!

 

Żeby to wyszło, trzeba jak najwięcej zadań prz­erzu­cić na takie zespoły zadan­iowe, które już ist­nieją i są wytrenowane we współpracy. Już się domyślasz, o co mi chodzi? Oczy­wiś­cie — o klasy. To kole­jna okazja, żeby “uru­chomić” samorządy klasowe.

 

Ogłasza­cie konkurs: wszys­tkie klasy przy­go­towują 5 min­u­tową “Aniel­ską prezen­tację”. Co to będzie — każda klasa wymyśla sama: to moze być skecz, mini-przedstawienie, zagadki, piosenki, pokaz “mody aniel­skiej” — robią to, na co mają ochotę. Staw­ia­cie tylko jeden warunek: ma być wesoło. Jury (kto się w nim zna­jdzie, musi­cie ogłosić od razu — to ma zawsze istotne znacze­nie), wyłoni najlep­sze prezen­tacje. I najlep­szym kla­som wręczy spec­jalne dyplomy. Takie, które można sobie powiesić w klasie na ścianie. I które będą już zawsze przy­pom­i­nały super zabawę.

 

Skąd te dyplomy? Trzeba dotrzeć do najz­dol­niejszych plas­tyków w szkole. Niech zro­bią śliczne i zabawne dyplomy. Treść, którą opracuje dwoje-troje “biegłych w pisa­niu” (czyli takich, którzy potrafią napisać krótki, fajny tekś­cik grat­u­lu­jący wygranej w “aniel­skiej konkurencji”) trzeba dać plas­tykom, jeszcze zanim zabiorą się do rysowa­nia (albo mal­owa­nia). Bo inaczej dyplomy nie wyjdą — graficy muszą być w stanie na początku roz­planować tekst.

 

I jeszcze jeden konkurs, tym razem indy­wid­u­alny: każdy uczeń z dowol­nych mate­ri­ałów i w dowol­nej tech­nice wykonuje anioła. Zas­tanów­cie się szy­bko — można od razu zapowiedzieć, że te anioły będą w cza­sie imprezy… sprzedawane. A dochód zostanie przez­nac­zony na przykład na paczki świąteczne dla dzieci, które bez tego mogłyby mieć smutne święta. Ale w tym wypadku najlepiej byłoby zaprosić na imprezę rodz­iców, prawda? Rzecz warta przemyślenia.

 

Jeżeli zde­cy­du­je­cie się na sprzedarz aniołów, trzeba stworzyć parę dodatkowych zespołów zadan­iowych: kilka osób musi się zająć przy­go­towaniem i przeprowadze­niem aukcji, wszys­tko bardzo szy­bko i pre­cyzyjnie zaplanować i znaleźć pomoc­ników do przeprowadzenia. Chyba poprosiłabym jakiegoś nauczy­ciela o kon­sul­tację i pomoc na każdym etapie tego przed­sięwz­ię­cia. Inny zespół, przy­na­jm­niej dwu­osobowy, powinien dotrzeć do insty­tucji lub orga­ni­za­cji, która zajmie się dostar­cze­niem odpowied­nim dzieciom paczek, które dostar­czy­cie i wszys­tko pre­cyzyjnie poustalać.

 

Najlepiej zaw­czasu wyz­naczyć zespół, który po imprezie zajmie się zaku­pami i przy­go­towaniem paczek. No i oczy­wiś­cie — spraw­ie­niem, żeby były to nie tylko “najpiękniejsze paczki świata”, ale w dodatku — aniel­skie. Warto kon­sek­went­nie trzy­mać się przyjętej kon­wencji. A, no i oczy­wiś­cie, sfo­tografowaniem tych paczek, tak żeby powies­zone na gazetce samorządu zdję­cie było dla wszys­t­kich uczniów dowo­dem, że nie tylko świet­nie się baw­ili, ale i zro­bili coś dobrego. To bardzo potrzebna wszys­tkim świadomość.

 

Nie zapom­i­namy o tym, że ogłosil­iśmy konkurs — trzeba powołać jury, które wybierze te najpiękniejsze, najbardziej pomysłowe i najsym­pa­ty­czniejsze. Aż trzy kat­e­gorie? Oczy­wiś­cie. Bo dzięki temu można nagrodzić 3 razy więcej prac! Czyli — ludzi. Kto może znaleźć się w takim jury? Na pewno “pani od plas­tyki”. I kto jeszcze? Pomyślcie…

 

Teraz trzeba znaleźć nauczy­ciela, który umi­ałby poprowadzić chór. “Muzyk”? Nie ma nikogo takiego? To może ksiądz kat­e­cheta? Bo “Aniel­ski chór” powinien przy­go­tować kilka kolęd (to nie jest jakiś wielki prob­lem, bo więk­szość uczniów zna lep­iej lub gorzej, przy­na­jm­niej te najbardziej pop­u­larne). A ponieważ chór ma być aniel­ski, jego członkowie powinni mieć cona­jm­niej skrzydła.

 

Skąd wziąć chórzys­tów? Trzeba się prze­jść po klasach i zaprosić na konkretny dzień i godz­inę, na spotkanie z konkret­nym dyry­gen­tem. Przyjdą.

 

Teraz trzeba dobrze przetrzepać tzw. “zasoby ludzkie” i znaleźć kogoś wygadanego, kto nadzwycza­jnie intere­suje się aniołami. Na moje oko nie ma w tej chwili szkoły, w której nie byłoby przy­na­jm­niej jed­nego angelologa-amatora. Może uda się go namówić na przy­go­towanie krótkiego wykładu o aniołach? Może przy­go­tuje wys­tawę swoich angelo­log­icznych zbiorów? Oczy­wiś­cie — ktoś mu będzie musiał pomóc orga­ni­za­cyjnie i tech­nicznie. Takiego kogoś trzeba mu przy­dzielić, chyba, że ma przy­ja­ciela, na którego może liczyć. Ale — trzeba go o to zapytać.

 

No i oczy­wiś­cie — to co najważniejsze. Czyli — INFORMACJA

 

Jeżeli jeszcze nie masz zespołu “pro­pa­gandowego”, czyli “tekś­cia­rzy”, którzy będą się zaj­mowali opra­cowywaniem treści ogłoszeń, afiszy i biule­tynów, oraz “grafików”, którzy będą umieli nadać temu atrak­cyjną (i — walącą po oczach) formę, to najlep­sza pora, żeby znaleźć odpowied­nich ludzi, prze­gadać z nimi, o co w tym wszys­tkim chodzi i — zaprząc ich do roboty. Bo to, ilu uczniów dołączy do pracy i to, jak bardzo się zaan­gażują w dzi­ałanie, w bardzo dużym stop­niu zależy właśnie od jakości infor­ma­cji. To, czego musisz dopil­nować (oprócz tego, żeby taka infor­ma­cja pow­stała), to żeby nie stała się dla kogoś źródłem nieporozu­mień i przykrości. Dlat­ego za wczasu trzeba z władzami szkoły ustalić, gdzie plakaty mogą zaw­is­nąć i jak je zaw­iesić. Oczy­wiś­cie, to będzie niewielki prob­lem, jeśli już od jakiegoś czasu samorząd ma swoją własną, wpada­jącą w oko wszys­tkim uczniom (czyli dobrze usy­tuowaną), wielką na całą ścianę gazetkę ścienną. A jeżeli jeszcze nie ma, to może warto o tym pogadać?

 

No dobrze, wydaje się, że mamy już pod­sta­wowe zada­nia zagospodarowane.

 

Roze­jrzyj się: czy nie zostały jakieś “wolne ręce” chętne do pomocy? Jeżeli ktoś się snuje, a chęt­nie cos by zro­bił, trzeba szy­bko pomyśleć, co by tu jeszcze…

 

Mam! Kilka osób mogłoby posiedzieć przez dwa popołud­nia i zro­bić parę obrazków z aniołami, nakleić je na kolorowy kar­ton, a na imprezie sprzedawać na przykład po… 50 gr. Malutko? Tak, ale za 50 gr można już kupić parę mandarynek. A równie ważne jest to, żebyś każdemu, kto tego chce, poz­wolił wnieść swój wkład we wspólne dzieło. Więc jeśli został jeszcze ktoś niezagospo­darowany — pomyśl do czego go zaprząc.

 

A przy tym wszys­tkim, co się wokół waszej “aniel­skiej propozy­cji” dzieje, kręci się paroosobowy zespół kro­nikarzy. Wszys­tko notuje, robi zdję­cia i uwiecz­nia przy­go­towa­nia i samą imprezę w “Kro­n­ice Samorządu”. To bardzo ważne, bo pamięć jest ulotna. A dobrze prowad­zona kro­nika dzi­ała cuda.

 

No dobrze, teraz to wszys­tko trzeba dobrze “ustawić”. Parę wskazówek zna­jdziesz w “Stre­fieCzasu” — zajrzyj do artykułu “Planowanie z przyszłości”.

 

Martwisz się, że nie zdąży­cie przed świę­tami, bo zostało już tylko parę dni? To pier­wsza taka impreza orga­ni­zowana przez samorząd i nie jesteś pewien swoich kolegów? Wolałbyś nie star­tować z takiego wysok­iego pułapu?

 

Nie ma prob­lemu — zaplanuj to na początek sty­cz­nia. Tylko zachę­cam: zrób z tego “szy­bką akcję”. Bo na przy­go­towanie tej imprezy na prawdę wystar­czy parę dni…

 

A konkursy możesz ogłosić już teraz.

 

I — powodzonka!

Zmieniony ( 02.10.2007